Lepiej być niepełnosprawnym?
Szukam roboty w regionie, i w Nowej Soli i okolicach, i w Zielonej Górze, i w Głogowie...
No i widzę, że przede wszystkim mogę być:
- Przedstawiciel/ Menadżer
- Przedstawiciel Handlowy ds. Detalu
- Okręgowy Menedżer Sprzedaży
No ale jeśli niekoniecznie chcę biegać po firmach i wciskać im jakieś pierdoły ani też niekoniecznie latać po domach i ludziom prywatnym wciskać to samo, jeśli nie jestem mechanikiem lub tokarzem, to pozostaje mi byle co. Ale nawet to byle co jest - uwaga:
- Oferta pracy dostępna dla osób niepełnosprawnych
- Wymagane orzeczenie o niepełnosprawności
- Wymagany stopień niepełnosprawności.
Czyli tak. Mam być dyspozycyjny, zdrowy (żeby nie brać zwolnień lekarskich), mam być samotny, nie planować rodziny, ma mi wystarczyć minimum (1500 zł brutto) i jeszcze najlepiej na umowę zlecenie, czyli bez ubezpieczenia.
I - uwaga - mam być niepełnosprawny. Bo wtedy pracodawca jeszcze dostanie za mnie od Państwa pieniądze. Za to, ze jest taki dobry, miłosierny i że mnie zatrudnił...
Wiecie, co mi się chce powiedzieć? To słowo niecenzuralne, którego nadużywa większość Polaków, które jest wulgarnym określeniem kobiety lekkich obyczajów.
I tak do 67 roku życia mamy pracować? To po co w ogóle o siebie dbać, skoro żeby dostać pracę trzeba być chorym?



























Kontakt:
I...
...TO jest chore:))))
Urwał nać!!!
Być może to dlatego...
@norbi 40:Że ludzie wyrabiają sobie "sztuczne" papiery? Przecież gdy był jeszcze pobór do wojska to mnóstwo ludzi "załatwiło" sobie "wariata", by nie iść do wojska...
I teraz oczekiwania rynku dopasowują się do ludzi. Może jest cała masa "zdrowych niepełnosprawnych", których można zatrudnić?
Ciekawe...
Cała ta praca w Polsce
@Marek Pakoński:Jakaś sztuczna.
No i to jest normalne????
@norbi 40:Przyjmujemy do pracy bo wiemy, że nie są świrami?
A co z tymi, którzy naprawdę są niepełmnosprawni? Mają jeszcze gorzej, bo pracę zabijora im sprawni niepełnosprawni.
...
Niepełnosprawni to najszczęśliwsi ludzie na świecie. Otrzymują różnego rodzaju pomoce materialne, mogą liczyć na duże zniżki praktycznie we wszystkich środkach transportu, a na dodatek pracodawcy czekają na nich z otwartymi rękoma. Pozazdrościć. A to wszystko tylko dlatego, że dysponują cudownym papierkiem zwanym orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności. Po prostu bajka! Żyć nie umierać!
Wierzcie mi, niczym są te wszystkie zniżki, pieniądze i udogodnienia przy pragnieniu bycia zdrowym...
No, a jeszcze lepiej gdy jesteś zdrowa...
@lollapalooza:I wykształcona, i chętna do pracy, tylko wszyscy mają cię gdzieś, bo nie chcesz pracować za głodowe stawki tylko za tyle, ile jesteś warta.
Wolę bezrobocie niż chorobę/kalectwo
Zgadzam się z panią Lollapaloozą. Wolę być bezrobotna i szukać pracy i starać się jakoś wiązać koniec z końcem jeśli kiedyś los się tak do mnie "uśmiechnie" niż być niepełnosprawną. Nie bez powodu zdrowie jest najwyżej w naszej hierarchii wartości i życzeń. A co do ogłoszeń dla ludzi z orzeczeniem - wolałabym się cieszyć, że w końcu coś się u nas zmienia i daje się szansę chorym na normalne życie, ale niestety wszyscy wiemy, że chodzi tu tylko o pieniądze... Przykre to.
Nie zazdroszczę...
...Tym, którzy muszą walczyć o beznadziejny byt, będąc bezrobotnymi pełno-, czy niepełnosprawnymi!
Pamiętam czasy sprzed wielu lat, gdy zamieszkałam w tym mieście. Mój mąż borykał się z problemem braku pracy na normalnych zasadach, czyli na umowę o pracę z rzeczywistym a nie fikcyjnym wynagrodzeniem. Decydując się na działalność gospodarczą popadł w "konflikt finansowy" z ZUS-em.
Ja, w tym czasie pracowałam w ZG. Wyjeżdżałam pociągiem o 6.00 a wracałam do domu o 19-ej. Przez kilka lat musieliśmy żyć bardzo oszczędnie i mimo to nie uniknęliśmy długów czynszowych.
Tu, z pomocą przyszli moi rodzice i wspomogli nas finansowo, regulując znaczne zadłużenie (z 6 mies.).
Teraz po latach, z wielką empatią odnoszę się do osób, które nie mają nawet nadziei na stałą pracę i godne wynagrodzenie...zastanawiają się, jak przeżyć kolejny dzień, czy Ich życie ma jakiś sens.
Ci, którzy mogą wyjeżdżają z tego chorego kraju, gdzie wszystko postawione jest na głowie.
Smutna Polska Rzeczywistość!
Czuję, że w końcu trzeba będzie wyjść na ulice i w bardziej drastyczny sposób przypomnieć Wielkim Tego Świata, że nie tylko Oni "mają prawo do życia" !!!
To już sie chyba zaczyna.
@Marianna:Przykład - marsze "nie dla ACTA", które nie służą jedynie walce z głupią umową międzynarodową. Coraz częściej łączy się je z innymi "pomysłami" - choćby drogim paliwem, podwyższeniem wieku emerytalnego i ogólną kondycją Polaków...